Istniejemy póki ktoś o nas pamięta - Meadowes and Black

3 marca 2017

Rozdział 16 "Jasne oblicze śmierci"


Syriusz

Nadszedł ten długo oczekiwany dzień dla Dorcas. Nie byłem z tego zadowolony, czułem, że wydarzy się coś niedobrego. Zjawiliśmy się wszyscy, prócz Petera, który miał kryć naszą nieobecność. Byłem ja, Lily i James, Mary i Remus, Marlena i Angus oraz Emmelina i Will. Staliśmy obok wejścia do Zakazanego Lasu i czekaliśmy na Dorcas i Regulusa. Widok mojego brata z dziewczyną przywołał kolejną falę gniewu. Nie rozumiałem ich przyjaźni i byłem pewny że Regulusowi nie można ufać, ale brązowowłosa uparła się. Nie wierzyłem w jego cudowną zmianę, tym bardziej że znam go nie od dziś. Chyba, że on.. czuł coś do Dorcas. A ona.. czuła coś do niego. Wiedziałem to.
Stanęliśmy z Regulusem naprzeciwko siebie mierzyliśmy się wzrokiem.
– Jedna noc – uściśniłem i podałem mu ręke.
– Jedna – odpowiedział odwzajemnił uścisk. Dorcas popatrzyła na mnie z ulgą. Zapewne bała się, że zaraz rozpętam tutaj wojnę. Wojna czekała, ale przed nami. Zagłębialiśmy się dalej i dalej w Zakazany Las, a każdy dźwięk stawiał nas na baczność. Trzymaliśmy różdżki wysoko nad głową i obserowaliśmy.
– Sprawdź Mapę – polecił Remus i spojrzał na Jamesa.
– Widzę go, ale.. nie jest sam. Jest z nim Barty Crouch Jr, Bellatrix Black, Rudolf  i Rabastan Lestrange.
– Tak jak myślałem – mruknął młodszy Black. – Musimy ich wziąć z zaskoczenia, tak by Greengrass został sam.
– A potem co? Zwiążesz go? – spytałem z ironią.
– Nie. Zabiję go – oznajmił lodowatym głosem i wyszedł przed szereg. Dorcas od razu poszła za nim. Przymknąłem na chwilę powieki.
Weź się w garść, Black.
Zagłębiliśmy się tak daleko w Las, aż doszliśmy do małej chatki nad urwiskiem gdzie płynęła rzeka. Światło dawała jedynie mała lampa przed chatą, a urwisko obok było na tyle strome, że spadając nie ma szans na przeżycie. Przełknąłem ślinę. Coś mi tutaj nie pasowało. Podeszliśmy na tyle blisko, by móc ujrzeć w oknie co się dzieje.
– Mamy problem – zakomunikował młody Meadowes, a gdy się odwróciliśmy zobaczyliśmy o co mu chodzi.
Zostaliśmy otoczeni przez Inferiusy. Ożywione zwłoki wpatrywały się w nas zamglonym wzrokiem, a wygląd blado-białej skóry przerażał. Cofnąłem się krok do tyłu i kątem oka spostrzegłem, że mina wszystkich zgromadzonych stężała. Rozdzieliły nas. Nagle drzwi chaty się otworzyły, a w nich stanął sam Clyde Greengrass i szerokim uśmiechem na twarzy.
– Proszę, proszę kogo my tu mamy – Clyde rozłożył ręce i uśmiechnął się do nas - Świetna robota, Regulusie.
Wiedziałem.
Dlaczego do jasnej cholery pozwoliłem, żeby to się stało? Od początku wiedziałem, że mój brat jest tylko i wyłącznie plugawym fanatykiem Czarnej Magii i Voldemorta, a mimo to dałem się tak łatwo podejść i przez to wpadliśmy w pułapkę. Greengrass wiedział o wszystkim. I przez co to wszystko? Przez to, że bardziej interesowały mnie uczucia jego i Dorcas niż prawdziwe powody jego zachowania.
– Jak mogłeś?! – syknęła Dorcas i spojrzała na młodego Blacka. – Ufałam Ci! A Ty zaprowadziłeś nas prosto w paszczę lwa!
– Pochlebiasz mi, Meadowes – odpowiedział i spojrzał na brązowowłosą. Zauważyłem, że dziewczynie zaczynają lecieć po policzkach łzy.
Byłem wściekły.
– Rudolf, Rabastan zabierzcie ich do piwnicy i pilnujcie dopóki nie przyjdę, a Ty, Bello, zaproś rodzeństwo Meadowes do środka – rozkazał i wszedł do chaty. Regulus uśmiechnął się tylko i wszedł do środka za Greengrassem.
– Crucio! – krzyknęła moja kuzynka i skierowała różdżkę w stronę Dorcas.
Dziewczyna momentalnie upadła na ziemię i zaczęła krzyczeć z bólu. Krew we mnie zawrzała, chciałem podejść, ale Inferiusy zagrodziły mi drogę. Cofnąłem się. Nie mogłem pozwolić, żeby któryś z nich mnie dotknął. Bellatrix podeszła do dziewczyny i patrzyła na nią z pogardą. 
– Wchodźcie do środka, albo oni się wami zajmą – warknęła i spojrzała na rodzeństwo. Will w mgieniu oka podszedł do siostry i pomógł jej wstać. Razem weszli do środka, a ja mogłem tylko dostrzec przestraszony wzrok mojej ukochanej, która spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem.
Pomoż mi.
Znaleźliśmy się między młotem a kowadłem. Za nami czekały Inferiusy, które mogły nas zaatakować w każdej chwili, a przed nami stanęli bracia Lestrange z wysoko uniesionymi różdżkami. Nie mieliśmy szans, by się obronić. Nie możemy pozwolić na to, by komuś z nas stała się krzywda.
– Incarcerous! – krzyknęli oboje i skierowali różdżki w nasze strony. Momentalnie poczuliśmy jak magiczne liny krępują nasze ciała i upadliśmy wszyscy na ziemię.
– Mobilicorpus! – zawołał starszy Lestrange, a nasze ciała uniosły się do góry. Bracia Lestrange przelewitowali nas do piwnicy, która mieściła się obok chaty, a następnie zakuli w łańcuchy.
– Jak to jest być pieskami na posyłki, co Lestrange? – warknął Angus, kiedy Rudolf przykuwał go do ściany.
– Crucio! – Wycelował różdżką, a fala przerażającej energii zaczęła sprawiać Angusowi potworny ból.
– Przestań! – zawyła Marlena ze łzami w oczach. 
Żadne z nich nie poprzestało. Torturowali nas dla zabawy. Nie wiedziałem ile jeszcze jestem w stanie znieść, ani ile w stanie są znieść moi przyjaciele. Byliśmy bezbronni, bez różdżek, a życiu Dorcas zagrażało niebezpieczeństwo. 

Wszystkim nam zagrażało niebezpieczeństwo.

Dorcas

Razem z Willem zostaliśmy przywiązani do krzeseł w chacie, która składała się tylko z jednego pomieszczenia, którym był salon połączony z kuchnią. Nie potrafiłam już udawać, że daję sobie z tym wszystkim radę. Naraziłam moich przyjaciół na śmierć i okrutne tortury, a wszystko to z powodu zemsty.
– Myślałem, że jesteś twardsza, droga Dorcas – usłyszałam uprzejmy głos Clyde'a od którego momentalnie zachciało mi się wymiotować. – Chyba dość niedawno musiałaś włączyć swoje człowieczeństwo, czyż nie?
Spuściłam głowę, by móc na niego nie patrzeć. Miałam już tego wszystkiego serdecznie dość. Kątem oka zwróciłam uwagę, że Regulus mi się przygląda, a ja w tym czasie niewidocznie próbowałam wydostać się z węzła.
– Patrz na mnie jak do Ciebie mówię – warknął, przybliżył się do mnie i brutalnie złapał za brodę. Spojrzałam w jego oczy i jedyne co mogłam dostrzec to chęć mordu. Patrzyłam w oczy szaleńca. Poczułam jak lina luzuje się. Jeszcze trochę i uda mi się z niej wyślizgnąć.
– Zostaw ją! – krzyknął Will i próbował wyrwać się z lin, którymi nas skrępowano.
– Drogi Williamie, nikt Cię nie nauczył, że nie powinno się przerywać rozmów? Jęzlep! – syknął, a usta brązowowłosego momentalnie się zamknęły. – Od razu lepiej. – Uśmiechnął się i swój wzrok znów skierował na mnie.
– Co chcesz z nami zrobić? – zapytałam zachrypniętym głosem.
– Czy to nie oczywiste, moja droga? Zabiję Was, jedno po drugim. Będę patrzył jak umieracie w męczarniach – zasyczał niczym wąż. – Aczkolwiek najpierw zajmę się Twoimi przyjaciółmi. Ciebie zostawię na deser. – Roześmiał się niczym szaleniec i spojrzał na swoich sprzymierzeńców. – Barty, Regulus chodźmy porozmawiać z naszymi gośćmi. Bello, przypilnuj ich. Greengrass ruchem ręki przywołał mężczyzn, a potem wyszli na zewnątrz. 
– Wiedziałam, że nie można Ci ufać, zdrajczyni własnej krwi! – warknęła do mnie czarnowłosa i przybliżyła się patrząc na mnie z góry.
Udało mi się wydostać z lin i rzuciłam się na nią w mgieniu oka. Wyjęłam różdżkę, ale poprzez siłę upadk, moja, a przy tym i jej różdżka upadły kawałek dalej. Byłam na nią wściekła. Tak mocno jej nienawidziłam, że nie potrafiłam zapanować nad swoimi emocjami. Widziałam, że dziewczyna chce schylić się po różdżkę, więc szybkim ruchem wstałam i kopnęłam ją prosto w twarz i za chwilę sama popędziłam po moją, która leżała zaraz obok.
– Bella, skończ. Nikt nie ma ochoty Cię słuchać. Drętwota! – krzyknęłam a z mojej różdżki wypłynął czerwony strumień i ugodził dziewczynę prosto w pierś. Zobaczyłam jak pada nieprzytomna na posadzkę. Szybko podbiegłam do Willa i cofnęłam zaklęcie Ślizgona i wycelowałam w liny, które krępowały brata.
– Incendio! – zawołałam, a liny w mgieniu oka spaliły się. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi i od razu skierowałam różdżkę w stronę przybysza.
– Spokojnie, Dorcas. Nie chcę zrobić Ci krzywdy. – Regulus Black stanął przede mną z wysoko uniesionymi rękoma. Patrzył na mnie wyczekująco.
– Łżesz – warknęłam i przybliżyłam się do niego. – Okłamałeś mnie.
– Nie miałem wyboru, musiałem to zrobić. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że Greengrass zaczął się czegoś domyślać. Musiałem go upewnić co do mojej wierności. Okłamałem go, że w końcu udało mi się wydobyć z Ciebie plan, który od początku zakładał jego śmierć. Uwierzył mi. Zrozum, codziennie muszę pokazywać to jak jestem oddany, jeśli dziś bym stanął razem z Wami przeciw niemu to zginąłbym na miejscu, tak samo jak Wy, a ostatnią rzeczą, której pragnę jest Twoja krzywda - oznajmił, a jego głos zdemaskował wszystkie emocje z którymi się zmaga – Uwierz mi. Jesteśmy przyjaciółmi, pamiętasz?
Nie wiedziałam co zrobić. Znów mu.. uwierzyłam. 
– Jeśli to wszystko prawda, to w tej chwili masz nas zaprowadzić do reszty i pomóc się stąd wydostać – warknął Will i przybliżył się do Regulusa. – A jeśli znów kłamiesz, masz moje słowo, że zapłacisz mi za to.
Młody Black kiwnął głową i wyszedł.
– Gdzie się podziały Inferiusy? – zapytałam, gdy kierowaliśmy się w stronę piwnicy.
– Zapewne krążą tu gdzieś niedaleko, by na rozkaz Greengrassa rozszarpać czyjeś ciało. – wytłumaczył i przyłożył palec do ust, gdy chciałam coś powiedzieć. Do moich uszu doszły krzyki. Mnóstwo krzyków. Serce zakuło mnie momentalnie. Nie zastanawiając się długo wtargnęłam do środka, a za mną Regulus i Will.
– Petrificus totalus! – krzyknęłam, a jeden z braci Lestrange padł jak kłoda na posadzkę.
– Drętwota! – zawołał Will i drugi z braci Lestrange upadł obok brata.
– Avada Kedavra! – wypowiedział Regulus, a z jego różdżki trysnął zielony strumień prosto w stronę Clyde'a Greengrassa. Ostatnie co można było dostrzeć w oczach Clyde'a Greengrassa to.. szok. Po chwili Ślizgon padł martwy na posadzkę.
Syriusz! – podbiegłam do ukochanego. – Bombarda! – wycelowałam w kajdany, a Black wpadł prosto w moje ramiona.
– Gdzie jest Crouch? – zapytał Regulus, który pomagał wydostać się Jamesowi.
– Wyszedł, nie wiemy gdzie – odpowiedział. – A Ty..
– To dłuższa historia. Nie mamy teraz czasu, musimy się stąd wydostać – warknął i podszedł do braci Lestrange – Obliviate.
– Powinniśmy sprawdzić.. – zaczął Remus, ale młody Black mu przerwał.
– Cholera jasna, nie słuchacie mnie? Musimy jak najprędzej się stąd wydostać. Inferiusy na pewno zaraz się tu zjawią. 
James złapał Syriusza i Angusa i pomógł im wyjść. Świeże powietrze tylko przez chwilę dało nam ukojnie, bo przed nami stały dziesiątki ożywionych trupów. Znów znaleźliśmy się w pułpace.
– Jako stworzenia ciemnośći, inferiusy boją się światła i ciepła. Jesteśmy czarodziejami, pamiętacie? – szepnęła Lily i wzniosła różdżkę do góry. – Jesteśmy także przyjaciółmi. Pokonamy ich. Razem.
Razem.
Kochani przychodzę do Was dzień wcześniej z całkiem nowym rozdziałem, a także informacją – Część Pierwsza opowiadania schyla się ku końcowi, ponieważ zaplanowałam tu dwadzieścia rozdziałów, ale spokojnie, mam w planach jeszcze dwie części i na pewno będę chciała je zrealizować! Pozdrawiam i bardzo, ale to bardzo dziękuję komentującym! <3

17 komentarzy:

  1. Ja nie chcę końca! Stanowczo mówię nie nie nie!! Jedyna nadzieja w tym, że dość szybko opublikujesz kolejną część. Co do rozdziału to ile rzeczy się dzieje! Oby nikomu nic złego się nie stało, bo jestem bliska zawału! Pozdrawiam i życzę dużo weny! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie <3 A na kolejną część nie będzie trzeba długo czekać! :)
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  2. Witam! Rozdział cudowny jak zawsze zresztą. Tyle emocji! Ale może zacznę po kolei. Kiedy Clyde przywitał Regulusa nie mogłam uwierzyć, podejrzewałam, że pod koniec on i tak będzie po stronie Dorcas. Nie dziwię się Syriuszowi, że ma wątpliwości co do relacji Regulusa i Dorcas, to zupełnie zrozumiałe. Mam tylko nadzieję, że się przez to nie rozstaną! Kiedy ich złapali myślałam, że ktoś zginie, ale na szczęście tak się nie stało. Dorcas świetnie sobie ze wszystkim poradziła, oczywiście z pomocą Regulusa i Willa. Ciekawi mnie jak to będzie dalej. W końcu Clyde był wiernym poplecznikiem Voldemorta, jego prawą ręką. Czy Czarny Pan tak łatwo odpuści jego śmierć? Pozostaje mi życzyć Ci weny i czekać na next.
    Swoją drogą śliczny ten nowy szablon (to tak na marginesie).
    Pozdrawiam i życzę weny ~Dorcas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę obiecać, że jeszcze będzie się działo.. I myślę, że dużo może też zaskoczyć! Dziękuję za komentarz <3
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  3. Ta "zdrada" Regulusa od samego początku wydawała mi się podejrzana... i miałam rację! Aż trudno uwierzyć, że Clyde jednak zginął. Sądziłam, że tym razem jeszcze się jakoś wywinie. Jednak to oznacza, że musisz szykować coś o wiele lepszego... Mam rację? Jeśli tak, to już nie mogę się doczekać!
    Szkoda tylko, że tak krótko. Rozdział naprawdę mi się podobał. Czekam na następny!
    Pozdrawiam,
    Lilith ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę powiedzieć szczerze, że uwielbiam postać Regulusa! A czy coś szykuję? To na pewno.. <3
      Pozdrawiam i dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  4. Zaczynam się coraz bardziej martwić o Dori. Ona musi być z Syriuszem!! W mojej głowie oni nie istnieją oddzielnie. Regulus jest dla mnie intrygujący itp. ale na pewno nie pasuje do Dorcas. Ciagle mu nie za bardzo ufam... Pewnie będzie z nim jeszcze dużo namieszane! :)
    Pozdrawiam :*
    BlackDM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, będzie jeszcze z nim zamieszanie, prawdę mówiąc będzie jedną z głównych postaci w tym opowiadaniu.. Ale to jeszcze czas!
      Dziękuję bardzo za komentarz, pozdrawiam :*

      Usuń
  5. Uwielbiam Twojego bloga!! Wpadłam tutaj dzięki któregoś z katalogów i nie żałuję! Świetna opowieść, wiele zwrotów akcji, nie jest nudna i przewidywalna! Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału! Życzę weny i pozdrawiam! :)
    LadyB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa! Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej :)
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  6. Właśnie nadrobiłam zaległości- swoją drogą, dzięki, że się przypomniałaś, bo przez obronę na studiach, zapomniałam o blogach (do seriali już wrócilam :P).
    Regulus, mój idol. Bardzo ważny, cichy bohater w sadze HP. Cieszę się, że zrozumiałaś tą postać i nie zrobiłaś z niego sadysty. Także plus.
    Swoją drogą przy którejś z notek doszłam do wniosku, że musisz dużo czasu spędzać nad tym opowiadaniem, wszystkie te wstawki z gifami i w ogóle. Na początku (nawet to pisałam w pierwszym komentarzu) ciężko było się przyzwyczaić, ale jest dobrze.
    Uwielbiam Lily i Jamesa. Naprawdę, są tutaj tacy słodcy i cudowni :D
    Nie mogę się doczekać, aż będą ze sobą :)
    Informuj mnie u mnie w podstronie Powiadomienia (którą zaraz stworzę)- wtedy na pewno nie będę miała zaległości.

    A i napiszę do ciebie jeszcze na maila, bo mam kilka uwag, które niekoniecznie nadają się na komentarz :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Podasz e-maila? :P

      Usuń
    2. xo.adaline@gmail.com
      Dziękuje bardzo za poświęcony czas i chętnie wysłucham uwag! Pozdrawiam :)
      Adaline

      Usuń
  7. Jestem.
    W kilka chwil przebrnęłam przez te szesnaście rozdziałów i postanowiłam podzielić się swoją opinią na temat prezentowanego opowiadania.Nie jestem zachwycona czy jakoś rozemocjonowana na temat tej historii, ale czytało się ją przyjemnie. Podoba mi się pomysł z gifami, urozmaicają tekst. Powiem szczerze, że mam zastrzeżenia do kilku sytuacji, ale to twój blog i twoje kredki więc jeśli ty czerpiesz z tego przyjemność to znaczy, że te sytuacje są nieistotne. Osobiście uwielbiam Pamiętniki Wampirów i czasy Huncwotów, więc znalazłam tutaj fajne połączenie tych dwóch światów. Jestem ciekawa jak potoczą się dalsze losy i co będzie po śmierci Greengass'a. Pozdrawiam serdecznie
    Endory

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo za komentarz i oczywiście rozumiem, ze nie wszytsko może się podobać, w końcu każdy ma inne upodobania! Ja im więcej pisze tym tez widzę te błędy, bede starała się to zmienić!
      Pozdrawiam!
      Adaline

      Usuń
  8. Naprawdę dużo się dzieje w tym rozdziale! Akcja poprowadzona bardzo szybko i dynamicznie. Troszkę brakowało mi dłuższego opisu emocji bohaterów w tak wielkim niebezpieczeństwie, ale mimo wszystko bardzo trzymasz w napięciu. Reakcji Regulusa nie spodziewałam się! Już myślałam, że zdradził. I zabił Clyda. Z tego się cieszę, aczkolwiek Reg jest jeszcze bardzo młody, przecież to dziecko. Jestem ciekawa uczuć Dorcas co do niego i jej dalszej relacji z Syriuszem. Serdecznie pozdrawiam i czekam na kolejne rozdziały! ❤
    Drama&Furia
    http://qwertzxcvb.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz <3
      Pozdrawiam! :)

      Usuń