Istniejemy póki ktoś o nas pamięta - Meadowes and Black

niedziela, 21 maja 2017

Rozdział 22 "Na zakręcie"


Dorcas

Od rana wszystko dosłownie latało. Zbierałam swoje rzeczy porozrzucane po całym domu, by spakować do końca kufer. Zaraz mieliśmy odjeżdżać na King’s Cross, a ja wziąż byłam nie gotowa. Tak samo jak Will i Syriusz.
– Nie mogliście spakować się wczoraj? – mruknął Alaric wchodząc do pokoju Willa wpatrując się w nasze poczynienia.
Mogliśmy, ale oczywiście lepiej wszystko zostawić na ostatnią chwilę, prawda?
Byłam w pokoju i sprawdzałam czy aby na pewno zabrałam wszystkie niezbędne rzeczy. Otworzyłam szafkę nocną i ujrzałam list od Regulusa. Westchnęłam głośno, wsadziłam go do kufra i z hukiem zamknęłam.
– Pomóc Ci w czymś? – zapytał Syriusz wchodząc do pokoju. Przez ostatni czas był taki jakiś.. oschły. Nie wiedziałam czym spowodowane jest jego zachowanie, ale gdy zapytałam go czy wszystko w porządku to powiedział, że jak w najlepszym.
– Nie dziękuję. Poradziłam już sobie – odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
– W takim razie chodźmy. – Wziął mój kufer i razem udaliśmy się na dół, gdzie Alaric i Allie już na nas czekali.
– Will! Pośpiesz się! – krzyknął Ric, a w tym samym momencie mój brat zaczął schodzić ze schodów.
Na dworcu panował jak zwykle chaos. Wiele rodzin żegnało swoje dzieci i mówiło ostatnie słowa otuchy. Spochmurniałam, gdy przypomniało mi się, że mój tata już nigdy nigdzie mnie nie odprowadzi, tak samo jak nigdy już nie zobaczę blondwłosej Mary, na której twarzy od razu błąkałby się nieśmiały uśmiech. Wzrokiem zaczęłam szukać Lily i Marleny, a także reszty Huncwotów. Na szczęście nie musiałam długo szukać, ponieważ burza rudych włosów od razu rzuciła mi się w oczy.
        – Lily! – zawołałam i pomachałam przyjaciółce, która rozglądała się za osobą, która krzyknęła jej imię. Zobaczyła mnie, a na jej twarzy od razu pojawił się uśmiech od ucha do ucha. Rzuciła się w moją stronę, a potem objęła mnie z całej siły. Zauważyłam jej rodziców i Petunię, która niechętnie przyglądała się temu wszystkiemu. Stała tam jakby przerażona.

– Tak się cieszę! – sapnęła wypuszczając mnie z objęć. – Allie, Alaric miło was widzieć! – uśmiechnęła się do mojego brata i jego dziewczyny i kontynuowała – A gdzie Syriusz i Will?

Właśnie. Will wcześniej już znalazł Emmę i od razu zniknął z nią gdzieś w tłumie, a Syriusz? Przecież cały czas był obok mnie, dlaczego nie dostrzegłam, że zgubiłam go, a co najważniejsze, dlaczego nie powiedział mi, że gdzieś idzie?

– Dorcas, Lily! – Usłyszałyśmy i jak na komendę odwróciłyśmy się na dźwięk głosu naszej przyjaciółki Marleny.

– Lena! Świetnie wyglądasz! – Pochwaliła rudowłosa patrząc na przyjaciółkę.
– To chyba narzeczeństwo mi służy! – Zaśmiała się a my jej zawtórowałyśmy.
– Gratulację, słyszałam, że zamieszkaliście razem – powiedziała Lily.
– Angus to straszna papla. Sama chciałam wam o tym powiedzieć, ale oczywiście musiał wygadać się chłopakom. Co za facet!
Marlena i Angus zamieszkali ze sobą o czym wiedziała Lily, bo James jej powiedział. Ja nie wiedziałam kompletnie o niczym. Syriusz nie pisnął nawet słowem, że coś takiego się wydarzyło. Momentalnie krew we mnie zabuzowała. Co się z nim dzieje? Mieliśmy takie wspaniałe wakacje, spędzaliśmy ze sobą tak wiele czasu, a nagle zaczął być w stosunku do mnie obojętny. Teraz we wrześniu będziemy obchodzić naszą rocznicę. Nie liczę miesięcy przez które byłam tak naprawdę całkowicie wyjęta z życia, ale sam fakt jest taki, że równy rok temu zaczęliśmy być ze sobą i myślałam, że wszystko jest w porządku. Wygląda na to, że myliłam się, ale skoro Syriusz chce grać w tą grę to i ja zagram. Nie będę za każdym razem ulegać mu i przejmować się czy aby na pewno wszystko dobrze z Syriuszkiem.
– Dorcas, wszystko w porządku? – spytała rudowłosa przyglądając mi się bacznie.
– Tak, tak. Chodźmy poszukać przedziału – zaproponowałam i odwróciłam się do Alarica i Allie stojących obok. – Będę za wami tęsknić – szepnęłam i przytuliłam ich obojgu.
– My za Tobą też, uważaj na siebie – powiedział Ric, a Allie posłała mi uśmiech. Odwróciłam się i razem z przyjaciółkami weszłyśmy do pociągu w poszukiwaniu miejsc.
– Tak w ogóle muszę wam coś powiedzieć! Ja i James zostaliśmy Prefektami Naczelnymi, wyobrażacie to sobie? – pisnęła zachwycona Lily, a ja z niedowierzaniem patrzyłam na przyjaciółkę.
– James Potter Prefektem Naczelnym, żartujesz? – Marlena wybuchnęła śmiechem.
– Na początku też pomyślałam, że to musi być pomyłka, ale James tak słodko się na mnie zezłościł, że..
– Ugh, te początki związków są takie piękne, a potem się okazuję, prawda Dorcas? – zapytała Lena patrząc na mnie.
– Co? Tak, masz rację – odpowiedziałam automatycznie, ale myślami ciągle byłam gdzie indziej. A może Syriusz o tym też wiedział i nic mi nie wspomniał?
– Dor, co się dzieje? Przecież widzimy, że coś jest nie tak. – Lily zatrzymała się i już miałam jej odpowiedzieć, gdy nieoczekiwanie przed nami pojawiła się Bellatrix Black razem z Bartym Crouchem Jr.
– Zejdź mi z drogi, szlamo – warknęła czarnowłosa patrząc na Evans.
– Nie nazywaj jej szlamą – wycedziłam. Bellatrix Black była doskonałą osobą na której mogłam wyżyć są frustrację i nie mieć przez to żadnych wyrzutów sumienia.
– Będę nazywała ją jak chcę, Meadowes. Prawdę mówiąc nie jesteś lepsza, zdrajczyni krwi. – Wyciągnęłam różdżkę, a dziewczyna zrobiła to samo. Mierzyłyśmy się wzrokiem trzymając różdżki wysoko uniesione nad głową.
– Bella, nie mamy czasu na Twoje zawirowania, kiedy indziej to załatwisz – rzekł opanowanym głosem Crouch.
         – Biedny Barty jak zwykle boi się swojego ojczulka, który.. – zaczęła kpić.

– Zamknij się – wycedził i zbliżył się do dziewczyny, którą chwilowo opuściła pewność siebie. – Idziemy – zarządził, wyminął nas nie zaszczycając nas nawet wzrokiem, a czarnowłosa niechętnie ruszyła za nim.

– Jeszcze się z Tobą policzę – syknęła w moję stronę i zniknęła za kolejnymi drzwiami.

Ruszyłam przed siebie taszcząc kufer, który tylko mi przeszkadzał i weszłam do pierwszego lepszego przedziału, który był pusty. Widziałam jak dziewczyny wymieniają się spojrzeniami, ale nie obchodziło mnie to. Byłam wściekła. Blackowie doprowadzają mnie do białej gorączki. Przyjaciółki podąrzyły za moim przykładem i przez pierwsze minuty siedziałyśmy w ciszy, którą przerwała Lena.

– Masz zamiar w końcu z nami porozmawiać? – zapytała wpatrując się we mnie.

– Wieczorem, zgoda? – zaproponowałam patrząc w okno. Blondynka kiwnęła głową i zaczęła rozmawiać z Lily o przygotowaniach do ślubu.

Nagle drzwi do przedziału otworzyły się, a w nich stanął Syriusz. Serce od razu mocniej mi zabiło, a umysł momentalnie zapomniał o wcześniejszych złościach. Spojrzałam na niego, a oczy zaszkliły mi się łzami. Od razu podszedł do mnie, uklęnął i położył głowę na moich kolanach. Nie wiedziałam już co zrobić, jak ratować nasz związek, ale jedno wiedziałam na pewno.

Kocham Syriusza Blacka ponad życie.


Syriusz

Gdy ujrzałem jak jej oczy wypełniają łzy coś we mnie pękło. Ostatnio byłem takim egoistą. Chciałem dać jej nauczkę i pokazać, że nie zawsze będę tolerował wszystko co jest z nią związane, a ulegam jej na każdy możliwy sposób. Dopiero teraz, widząc ją w takim stanie, poczułem się tym wszystkim sam przytłoczony. Po jakie licho robiłem jej tak bardzo na złość, zamiast szczerze z nią porozmawiać i przyznać się o przeczytaniu jej listu. Nie wiedząc o tym raniłem siebie i ją.
– Łapa, co z Tobą? – James spojrzał na mnie, gdy odnaleźliśmy się na dworcu. Nie myśląc zbyt długo opowiedziałem mu o liście Regulusa i że mam wrażenie, że Dorcas mi o czymś nie mówi.
– Cholera, stary. Rzeczywiście nie brzmi to dobrze. Próbowałeś z nią o tym porozmawiać? – zapytał przyglądając mi się.
– Nie. Starałem się jej unikać.. – odpowiedziałem i zdałem sobie sprawę z tego jak absurdalnie to brzmi. Rogacz uniósł brwi do góry i pokręcił głową. Wiedziałem, że zaraz zgani mnie za moje zachowanie.
– Hej, chłopaki! – zawołał Angus, który już szedł w naszą stronę. – A co wy macie takie grobowe miny?
– Syriusz Black kompletnie nie potrafi zachowywać się w związku – stwierdził Potter i posłał mi karcące spojrzenie, na co tylko wywróciłem oczami. Nie musi być taki dosłowny, prawda?
– James, nie mów takich rzeczy. – Podszedł do nas Remus i przywitał się z nami serdecznie.
– Może ekspertem nie jest, ale myślę, że i tak poczynił pewne postępy. – Angus poparł Lupina i poklepał mnie po plecach.
         – Czyli dziś to co zwykle Panowie? Ognista, dormitorium i męskie grono? – zaproponował Rogacz.

– Ognista, dużo Ognistej. – Zgodziłem się i wzrokiem szukałem jeszcze Alarica i Allie. Mieli już wychodzić, gdy zauważyli mnie, a ja podszedłem w mgnieniu oka z zamiarem pożegnania się.

– Dziękuję wam za wszystko – powiedziałem. – Będzie mi was brakować. – Uśmiechnąłem się, a Ric objął mnie i poklepał po plecach.

– Nam Ciebie też. Smutno w domu będzie bez was, mam nadzieję, że na święta oczywiście wrócicie? - zapytała z nadzieją Allie.
– Jasna sprawa. Trzymajcie się. – Pocałowałem ją w policzek, pomachałem im obojgu na pożegnanie i wróciłem do kolegów.
Siedziałem w pociągu obok mojej brązowowłosej i obejmowałem ją,a ona leżała oparta o moją klatkę piersiową. Słysząc o jej zatargach z Bellatrix od razu poczułem złość. Blaków jakoś cholernie ciągnie do tej osóbki. Ja, Bellatrix.. Regulus.
– James, chodź. Jako Prefekci Naczelni musimy patrolować korytarze i spotkać się z resztą Prefektów z piątego roku.. – powiedziała Ruda, a Angus zawył ze śmiechu.
– Wybacz, ale ciągle nie mogę uwierzyć, że Dumbledore mianował Cię Prefektem. Przecież to jakieś kpiny! – rzekł Angus i znów wpadł w śmiech.
– Teraz jestem porządnym człowiekiem – James wypiął dumnie pierś, a gdy Lily wyszła z przedziału szepnął do nas – Myślcie już nad kawałem na początek roku! – Puścił nam oko i poszedł za swoją dziewczyną. Zaśmiałem się gardłowo. Do czego to doszło, że James Potter został Prefektem Naczelnym? Świat wywraca się do góry nogami.
Dojechaliśmy do Hogwartu pod wieczór. Wsiedliśmy do powozów i ruszyliśmy w stronę zamku. Wchodząc do Wielkiej Sali poczułem się jak w domu. Kochałem tą szkołę i wszystko co było z nią związane. Zauważyłem przestraszonych pierwszorocznych, którzy już czekali aż Tiara przydzieli ich do odpowiednich domów. W tłumie Gryfonów zauważyliśmy Willa i Emmę, którzy wskazali miejsca obok siebie. Podeszliśmy do nich, usytuowaliśmy się i czekaliśmy na rozpoczęcie Uczty Powitalnej.
– Chciałbym serdecznie was powitać kochani w nowym roku szkolnym! Za chwilę Tiara Przydziału umieści was w domach. Nasz woźny, pan Filch, kazał mi przypomnieć, że pierwszoroczni mają zakaz wchodzenia do Zakazanego Lasu! Nie będę was dłużej zadręczał nudnymi przemowamy. Tiaro do dzieła i od razu na zapas życzę wam smacznego! – powiedział profesor Dumbledore, a cała sala zaniosła się gromkimi brawami.
Tiara uczyniła swoje, a potem wzięliśmy się za jedzenie. Byłem głodny jak wilk. Brakowało tutaj tylko Franka, żałuję, że skończył już szkołę. Trzeba będzie poszukać nowego obrońcy na nasz ostatni rok. Najadłem się do syta i zwróciłem uwagę, że Dorcas wypatruje kogoś przy stole Ślizgonów. Doskonale wiedziałem kogo i z kim ma się spotkać zaraz po. Odetchnąłem ciężko, a brązowowłosa spojrzała się na mnie.
– Wiesz, prawda?
– O czym miałbym wiedzieć? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
– Nie udawaj głupiego. Znam Cię. – Stwierdziła i uniosła brwi do góry. Nie odpowiedziałem, tylko napiłem się soku dyniowego. Po chwili milczenia w końcu odezwałem się.
– Tęsknię za Tobą. Serio? – szepnąłem ze skwaszoną miną.
– Dlaczego mi nie powiedziałeś, że przeczytałeś mój list? Prywatny list. – Zaznaczyła nie odrywając ode mnie wzroku.
– Przez przypadek go znalazłem. Nie mogłem się powstrzymać, bo przecież doskonale wiesz o tym jak mocno jestem zazdrosny o Ciebie. Widać słusznie – powiedziałem przeciągając nasze spojrzenie.
– Mnie i Regulusa nic nie łączy. Wbij to sobie w końcu do głowy – westchnęła i złapała mnie za rękę. – To Ciebie kocham, rozumiesz? Kocham Cię. – Przybliżyła się do mnie a ja musnąłem jej usta.
– Czy ja wiem.. Kobiety zmienne są. – Dziewczyna dała mi kuksańca w bok, ale uśmiechała się pod nosem.
– Ja Ci dam – szepnęłami na ucho, gdy wstała od stołu. 
Powiedziała, że spotkamy się w Pokoju Wspólnym. Patrzyłem jak odchodzi, a w sercu czułem ucisk. Blackowie potrafią namącić w głowie i sam doskonale o tym wiem.

Pozdrawiam kochani!