Istniejemy póki ktoś o nas pamięta - Meadowes and Black

6 grudnia 2016

Rozdział 2 "Układanka z uczuć"


Syriusz

Jasna cholera. Prawie ją pocałowałem. Chciałem musnąć delikatnie jej usta, a potem jakby nigdy nic wpić się z całą brutalnością i energią jaka we mnie buzuje kiedy jestem przy niej. 
Black, weź się w garść.
Idąc korytarzem czułem na sobie wzrok damskiej części Hogwartu. Ogólnie rzecz biorąc nic a nic mnie to nie obchodziło. Myślałem o niej. Nie mogę się na niczym innym skupić, ani na kim innym skupić. Pierwszy raz w życiu zdarza mi się coś takiego. To chore. Czy właśnie to czuje Jimmy za każdym razem kiedy jest przy Evans?
– Czasem naprawdę nie masz zielonego pojęcia kiedy się zamknąć przyjacielu.
Byłem wkurzony. Na niego, na siebie. Moje uczucia wciąż się nie uspokoiły po rozmowie z brązowowłosą. Cholerny Potter musi robić ze wszystkiego igły-widły. 
– Przestań, Rogacz. Lepiej powiedz co wymyśliłeś.. Albo może nie przy mnie. Chyba naprawdę wolę trzymać się od tego z daleka.
Kochany Remus. 
Nim się obejrzeliśmy wyszedł z Pokoju Wspólnego, a swoje kroki skierował zapewne do biblioteki.
– Zamieniam się w słuch.
– Łajnobomby i Argus Filch. Mówi Ci to coś?
– Zaczyna się ciekawie. A tak w ogóle gdzie Glizdogon?
– A bo ja wiem? Jakoś dziwnie się zachowuje, nie uważasz?
– Nie zwróciłem uwagi.
– A na co ostatnio zwracasz uwagę?
– Przeginasz.
– Umówiłeś się z nią?
– Nie.
– Bo?
– Daj spokój. 
– Lecisz na nią, a ona na Ciebie. W czym problem?
– Odpieprz się.
Po tej minie wiedziałem co myśli. Uważa, że jestem kompletnym idiotą i nie daje sobie szansy na szczęście. 
Nie daje szansy uczuciom.
Między mną a Jamesem Potterem jest jedna zasadnicza różnica. On ma szczęśliwą, kochającą rodzinę. Ma ojca i matkę, którzy nieba mu uchylają, ma kuzynów i kuzynki, których żaden by się nie powstydził. Ma ciepło, którego ja nigdy nie miałem. 
Prawdę mówiąc dopiero zaznałem je dwa miesiące temu. Kiedy uciekłem z mojego rodzinnego domu i przeprowadziłem się do Potterów. Do końca życia będę wdzięczny rodzicom Rogacza za to co dla mnie zrobili. Za to, że traktują mnie jak drugiego syna. Mimo, że mnie i Jamesa nie łączą więzy krwi, jest między nami namacalna więź. To po prostu jest mój prawdziwy brat. 
Wszyscy Blackowie popierają Voldemorta. Ja wraz z moją kuzynką Andromedą i wujem Alfardem jesteśmy czarnymi owcami tej rodziny. Porzuciliśmy wszystko co łączy nas z osobnikami pokroju moich rodziców - Oriona i Walburgi, mojego brata - Regulusa, a także kuzynostwa - Bellatrix i Narcyzy.
Kiedy w twoim rodzinnym domu za każdy odmienny pogląd dostajesz klątwą Cruciatus trochę inaczej patrzysz na życie. Inaczej patrzysz na relację, które tworzysz i inaczej patrzysz na ludzi.
Zastanawiasz się komu tak naprawdę ufać.
– James! – Odwróciliśmy się do osobnika, który zmierzał w naszą stronę. 
Sam Angus Campbell.
– Siemasz Angus. Jak się trzymasz? – zapytał mój przyjaciel i wyciągnął do niego rękę, a ja poszedłem za jego przykładem.
– Świetnie! Lekarstwo Remusa to najwspanialsza rzecz jaką było mi kiedykolwiek poznać. Słuchaj, tak w ogóle to gratuluje zostania nowym kapitanem naszej drużyny! Jakoś wczoraj kompletnie zapomniałem Ci o tym powiedzieć.. I przede wszystkim chciałem zapytać o pierwszy trening i kiedy odbędzie się nabór na nowego ścigającego i pałkarzy. Myślałeś już coś na ten temat? 
No tak. James Potter – nowy kapitan drużyny Gryfonów. Myślałem, że rozniesie pokój kiedy dostał list, a także odznakę. Popisywał się przede mną prawie tak samo jakbym był Evans. Zaśmiałem się. Arogancki dupek.
– A dziękuje dziękuję mój przyjacielu. Możesz przekazać wszystkim, że nabór rusza w sobotę. Co do godziny to dam jeszcze znać.
– Załatwione. Dobra chłopaki, lecę znaleźć moją ukochaną, bo zapewne zaraz rozszarpie mnie na strzępy, jeśli w ciągu paru minut nie udobrucham ją i przeproszę, że zamiast spędzić z nią pierwszy dzień szkoły to wybrałem libację alkoholową z kumplami. Do później! – Mrugnął porozumiewawczo i przybił nam piątki. 
Mówiłem już, ze Ang to porządny gość? Wczoraj, zamiast słuchać paplaniny blondynki i jej przyjaciółek, wpadł do nas z Ognistą, by uczcić nasz powrót do Hogwartu.
– No to może wróćmy do twoich problemów miłosnych, co Łapciu?
– Potter, do jasnej cholery, odczep się ode mnie. Nie mam żadnych problemów miłosnych, zrozumiano? – warknąłem zły i uciąłem temat. Ile można wałkować to samo? Chyba oszalał.
– Jak chcesz, ale ja to nie Lunio, który Ci odpuszcza. Wrócimy do tej rozmowy, a teraz słuchaj, wziąłem ze sobą parę łajnobomb. Ty odciągniesz Panią Norris i Filcha, a ja przelewituje je do jego gabinetu. Takie uroczyste powitanie, wchodzisz w to?
– Głupie pytanie Rogaś. Kiedy?
– W przerwie obiadowej.
– Namówiłeś mnie.

Dorcas

– Chcesz się zgłosić do drużyny Gryfonów? Dor, to świetnie! Od dawna wiedziałam, że to Ty powinnaś być trzecią ścigającą, poza tym wszystkie znamy Twoje umiejętności. Ang mówił, że w ten rok będzie ciężki, każda drużyna ma naprawdę dobrych zawodników, no ale przecież doskonale sobie z tym wszystkim poradzisz! 
Marlena gadała jak najęta. Przyznałam się dziś dziewczynom, że chcę grać. Zawsze chciałam, ale miałam jakiś wewnętrzny opór. Nie wiem czy chodziło o to, że mogę być jedyną dziewczyną w drużynie, czy o to, że przejmuje się, że zostanę wyśmiana. Oprócz tego teraz dochodzi jeszcze Black. Będę musiała z nim współpracować.
Dam radę.
Pokaże mu, że nie jestem jedną z tych bezwartościowych szmat, które obraca w swoim łóżku. Mam swoje własne wartości i życie, które nie kręci się wokół Syriusza Blacka. 
Nie jestem jedną z jego zabawek. Nigdy nie będę.
– Gratuluję Dor. Jestem pewna, że powalisz ich na kolana – szepnęła Mary i ścisnęła mnie za rękę. 
Jest cudowna. Troskliwa, szczera, przyjacielska i tak słodko nieśmiała. Druga połówka Remusa Lupina, który podoba jej się od.. zawsze. Nigdy z nikim nie była na poważnie. Czeka na księcia na białym koniu.
Naiwna.
– Angus gdzieś Ty się podziewał?! Zniknąłeś na cały wieczór, na śniadaniu Cię nie widziałam i pojawiasz się dopiero teraz?
– Skarbie przepraszam. Zachowałem się okropnie. Pomyślałem, że dawno nie widziałaś się przyjaciółkami i chciałyście porozmawiać, a ja bym tylko przeszkadzał. Wybacz mi, proszę. Nawet zezłoszczona pięknie wyglądasz.
Campbell doskonale wie jak radzić sobie z naszą przyjaciółką. Wie co dziewczyna chce usłyszeć i co zrobić, żeby się na niego nie gniewała. Jest w niego tak bardzo wpatrzona. A on w nią. Są razem od dwóch lat. Widziałam, że McKinnon jest już udobruchana. Boczyła się jeszcze przez chwilę po czym wpadli w pocałunkowy amok. 
– Angus, kiedy są zapisy do drużyny? – zapytałam starając się na nich nie patrzeć. 
Chłopak objął swoją dziewczynę i odwrócił się w moją stronę.
– W sobotę. Chcesz się zgłosić Dorcas?
– Może. Nie wiem. Pytam po prostu. 
Przecież nie mogłam mu powiedzieć wprost, że tak. Zaraz wszystko powie Huncwotą. To ma być niespodzianka.
– Zapraszamy! Byłabyś świetną ścigającą! Nie raz przecież w te wakacje pokazałaś klasę – mruknął do mnie porozumiewawczo na co uśmiechnęłam się do niego. 
Pod koniec lipca razem z Lily i Mary pojechałyśmy do domku letniskowego Leny w Hiszpanii. Angus też tam był. Często graliśmy razem w quiddicha, Campbell był w szoku widząc moje umiejętności. Nauczyłam go paru sztuczek, a on nie pozostał mi dłużny. 
Wiedział, że chcę być w drużynie. Muszę wszystkim pokazać na co mnie stać.
– Mary, chodźmy na Zaklęcia. Pewnie Lily już na nas czeka.
Ruszyłyśmy w stronę klasy i nie myliłam się. Lily już na nas czekała, lecz obok niej stał nie kto inny jak Severus Snape.
– Nie chcę z Tobą rozmawiać Severusie.
– Lily, proszę wybacz mi. Wiesz przecież, że nie chciałem, proszę..
– Nie. Idź już do swoich przyjaciół śmierciożerców.
– Głuchy jesteś? Zmiataj stąd – warknęłam.
Jak ja nie cierpię Severusa Snape'a. Nigdy nie rozumiałam jak Lily mogła się z nim przyjaźnić. Jest nikim więcej jak cynicznym gnojkiem, który uwielbia Czarną Magię i razem ze swoimi kumplami Ślizgonami popiera Czarnego Pana. 
– Zamknij się, to nie z Tobą rozmawiam Meadowes.
– Nie obrażaj mojej przyjaciółki Snape! Wynoś się!
Lily była wściekła. Od zawsze wiedziała, że ja i Snape nie przepadamy za sobą. Znosiłam jego towarzystwo tylko i wyłącznie ze względu na nią i on robił to samo. Teraz wszystko się zmieniło. Żadne z nas nawet już nie myśli o tolerowaniu tego drugiego.
– Policzę się z Tobą Meadowes.
– Grozisz mi, Snape? – Podeszłam do niego z wyciągniętą różdżką, skierowaną w nos Ślizgona. W tym samym momencie w którym to powiedziałam przyszli James, Syriusz i Remus. Usłyszeli to. Rogacz i Łapa od razu skierowali się w naszą stronę.
– Co tutaj się dzieje? Panno Meadows! Proszę schować różdżkę! Odejmuje Gryffindorowi 10 punktów i zapraszam na szlaban dziś wieczorem. Wchodźcie do klasy.
– Panie profesorze, to nie jej wina tylko Smarkerusa, poza tym..
– Panie Potter cisza! Czy chce Pan odbyć szlaban razem z Panną Meadowes? W takim razie zapraszam również wieczorem do mojego gabinetu. A teraz siadajcie. Już!
Szlaban z Jamesem Potterem już na drugiej lekcji w nowym roku szkolnym. 
Brawo Meadowes.
– Gratuluję Rogaś, to twój pierwszy szlaban od wielu lat. Beze mnie.
Syriusz Black poklepał swojego przyjaciela i spojrzał na mnie. 
Żałował.
Ale czego żałował? 
Tego, że nie odezwał się pierwszy, głupia. James go uprzedził.
Odwróciłam się i spojrzałam na Lily. Współczuła mi całym sercem. Wiedziała, że zrobiłam to dla niej. Wiedziała też to, że teraz już nie odpuszczę Severusowi Snape'owi. W klasie usiedliśmy na swoich miejscach, ale na niczym nie potrafiłam się skupić. 
Po raz pierwszy będę sam na sam z Jamesem Potterem. Czego mogę się po nim spodziewać? 
Marlena zawsze mówiła, że powinnyśmy poznać bliżej Huncwotów. Jej to się udało dzięki związkowi z Angusem, ale z nami to już nie było takie proste. Powód był jeden. Lily Evans i jej niechęć do Pottera. Zresztą do Blacka też. Kiedy okularnik był w pobliżu i próbował umówić się z nią na randkę dostawała białej gorączki. Ja tam nic do niego nie mam. Nie znam go za dobrze, ale wydaje mi się, że on naprawdę chciałby zacząć spotykać się z moją przyjaciółką. Może mu się kiedyś uda. Może. Kiedyś...
Faktem jest jednak to, że James nie powinien mieć tego szlabanu. Nic, ale to absolutnie nic nie zrobił. Stanął tylko w mojej obronie. 
Powinnam przeprosić go i powiedzieć, że nie musi iść tam ze mną. I przy okazji podziękować.
Zajęcia szybko się skończyły. Widziałam jak Huncwoci wychodzą, więc wrzuciłam do torby wszystkie rzeczy i poszłam za nimi, lecz to co się stało przerosło moje najśmielsze oczekiwania. 
– James, dziękuje za to co zrobiłeś dla Dorcas. Nie musiałeś, ale jednak postawiłeś się w jej obronie. Czasem jednak masz trochę oleju w głowie.
Lily Evans na pewno się czymś odurzyła, albo niedawna sytuacja naprawdę zrobiła na niej nie małe wrażenie. James Potter był prawdopodobnie w takim samym szoku co ja. 
– Nie ma sprawy Lily. Zawsze chętnie pomogę. 
Nie wierzę. Potter czuł się zmieszany. Nigdy go takiego nie widziałam. Moja przyjaciółka uśmiechnęła się lekko i mruknęła, że musi uciekać na Numerologię, na którą ani ja ani nikt z obecnych nie uczęszczaliśmy.
– James, Lily ma rację. Chciałam sama Ci podziękować, ale.. jej zachowanie chyba jeszcze bardziej zaskoczyło mnie niż Ciebie. – Uśmiechnęłam się do niego i zwróciłam uwagę, że Łapa mi się przygląda. – Nie musisz iść dziś ze mną na ten szlaban. Wytłumaczę..
– Wyluzuj Dor. Będzie fajnie. Do zobaczenia później.
Poszli w stronę Wielkiej Sali. Mary zawstydzoną obecnością Remusa dopiero ocknęła się i spojrzała na mnie. Patrzyłam na Blacka jak idzie razem z przyjaciółmi. 
Odwrócił się i spojrzał na mnie ostatni raz, dopóki Rogacz nie powiedział czegoś co go zdenerwowało. Odwarknął mu tylko i zaczęli wymianę zdań. Potem zniknęli za zakrętem. 
Rozdział miał się pojawić w czwartek, ale stwierdziłam, że z okazji dzisiejszych Mikołajek opublikuje go dzisiaj! Przede wszystkim chciałam bardzo, ale to bardzo podziękować za miłe słowa pod ostatnim postem - jesteście najlepsze! <3 I mam ogromną nadzieję, że zostaniecie tutaj na dłużej, ponieważ ja zamierzam - prawdę mówiąc jestem już u schyłku części pierwszej i mogę Wam obiecać, że będzie się działo ;) Oczywiście ciągle coś poprawiam i przed samą publikacją czytam sto razy ten sam rozdział.. No cóż, kochani moi do następnego w takim razie! 

15 komentarzy:

  1. Niezmiernie mnie cieszy, że dziś rozdział się ukazał, można powiedzieć, że zrobiłaś nam prezent :P Jak zwykle świetnie! Ciekawe co takiego będzie się działo, nie mogę się doczekać! Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to prezent! :D Dziękuję bardzo, a co będzie dalej - warto czekać! :)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Kocham Dorcas, mówiłam już? Jeśli nie, to powiem teraz i to kilka razy - KOCHAM DORCAS, KOCHAM DORCAS, KOCHAM DORCAS. Poważnie, na większości blogów i nawet w moim własnym opowiadaniu mnie irytuje, a u ciebie jest taka naturalna!
    Miło, że James stanął w jej obronie, a potem tak uroczo się zmieszał przez Lily, haha :D
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo bardzo się cieszę, że Dorcas zdobyła tutaj punkt! Właśnie przyznam Ci się szczerze, że w wielu opowiadaniach jej osoba też mnie irytuje, bo jest pokazana jako rozpuszczona maniaczka mody, która lata jak głupia za Blackiem, a on nagle uświadamia sobie, że też coś do niej czuje i bum są razem! Dziękuje za miłe słowa i również pozdrawiam! :*

      Usuń
  3. Na wstępie chcę przeprosić, że dopiero teraz komentuję, ale wcześniej nie miałam czasu. Rozdział niesamowity. Syriusz widzi, że coś nie w nim zmieniło, ale jednak nie wie do końca co, a to mi się bardzo podoba. Dorcas pomimo, że Black jej się podoba, ma swoją godność i nie daje sobą pomiatać - to jeszcze bardziej mi się podoba. Mam nadzieję, że opiszesz ten szlaban Jamesa i Dorcas bo może być zabawnie. Oj teraz to Meadowes nie odpuści Snape'owi! I dobrze. Zasłużył sobie. Hm... co jeszcze... a tak! Lily. Ładnie się zachowała - w końcu James stanął w obronie jej przyjaciółki. Może to początek rozejmu między nimi? No cóż pozostaje mi czekać na next.
    Pozdrawiam
    Dor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szlaban jak najbardziej będzie opisany! Dziękuję bardzo za miłe słowa, pozdrawiam! :*

      Usuń
  4. Dziś przypadkowo trafiłam na Twojego bloga i stwierdzam, że to był świetny zbieg okoliczności! Piszesz ciekawie, przede wszystkim inaczej. Tak, że po skończeniu rozdziału od razu mam chęć przejść do następnego. Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu coś się ukaże, pozdrawiam i czekam na więcej!:))
    PS. Wybacz, że z anonima, ale mam problemy z kontem Google, więc narazie będę pisała tak :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo dziękuję za miłe słowa, mam nadzieję, że będziesz częstym gościem, pozdrawiam!:)

      Usuń
  5. Tak jak obiecałam, znalazłam wolną chwilkę i od razu wzięłam się za czytanie. Prosiłaś o szczerą opinię, postaram się jak tylko mogę, by taką była. Może to być jednak trudne, przez wzgląd na to, iż jest to moje pierwsze opowiadanie, którego akcja ma miejsce w erze Huncwotów.
    Ogólne wrażenie jest bardzo dobre. W trakcie czytania uśmiech nie schodził z mojej twarzy. To duży komplement, biorąc na tapet fakt, że osobiście jestem fanką opowiadań, które są pełne grozy, strachu i scen pełnych przemocy (GoT wypaczył mój mózg, taki już urok seriali). Czyta się bardzo lekko i przyjemnie. Mogłabyś jednak chociaż troszkę popracować nad dialogami. Nie są złe, po prostu czegoś mi w nich brakuje... Jeszcze sama nie wiem czego.
    Mam nadzieję, że spełniłam twoją prośbę (Wszelkie zażalenia skierować do odpowiedzi...). Na pewno zostanę tu na dłużej i z przyjemnością poznam dalszy przebieg tej historii.
    Pozdrawiam,
    Lilith 💜
    PS Te wszystkie gify uświadomiły mi, że już dawno zaczął się nowy sezon. Dzieki za przypomnienie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę jedynie obiecać, że później historia rozkręca się i nie jest już tak pięknie i kolorowo jak to na początku bywa, zresztą każdy wie jak to jest (idealnie a potem się zaczyna.. :D). A co do dialogów - dzięki za zwrócenie uwagi, w sumie dopiero zaczynam i muszę się jeszcze wiele nauczyć, będę starała się to poprawić! A tak btw też jestem fanką GoT, a co do Pamiętników to w sumie nie masz aż tak czego żałować, bo moim skromnym zdaniem ten sezon jest chyba jednym z najgorszych! Pozdrawiam i dziękuję za opinię! :*

      Usuń
  6. Trafiłam na Twojego bloga dzięki spisowi..i nie żałuję bo chyba zostane na dłużej. ;D
    Pierwsze co rzuca się w oczy, to przepiękny szablon..naprawdę pasuje do opowiadania..
    Druga sprawa, nigdy nie wyobrażałam sobie Huncfotow jako postaci z TVD, ale chyba zacznę bo idelanie mi przypasowaly.. (brakuje tylko Enzo - od jakiegoś czasu go uwielbiam 😎)
    Piszesz bardzo dobrze, tak lekko i przyjemnie się to czyta, naprawdę zazdroszczę.
    Historia cudowna- no bo jak, historia Jamesa i Syriusza nie moze być inna. :D
    Mam nadzieję, że wszytsko mu się tam poukłada.. Tak więc czekam co wydarzy się dalej!:D
    Całuski http://guardsangel.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mogę Ci obiecać, że Enzo oczywiście się pojawi tylko troszkę poźniej i mogę też powiedzieć, że trochę namiesza w życiu bohaterów! Bardzo dziękuje za miły komentarz i zaraz biorę się za czytanie Prologa na Twoim blogu! Pozdrawiam! :*

      Usuń
  7. Przepraszam, ze nie byłam na bieżąco z Twoim blogiem. Teraz mam chwile i nadrabiam zaległości ;) Rozdział bardzo fajny, zabieram się za czytanie reszty

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam ;) Fajnie, że trzymasz się kanonu. Chodzi mi tu przede wszystkim o ucieczkę Syriusza i kłótnię Lily z Sevem. Swoją drogą może u ciebie polubie Jamesa? Bo Lily to zawsze będzie mnie wkurzać ;/ Mam nadzieję, że Dor dostanie się do.drużyny, a Syriuszowi opadnie na jej widok szczęka!
    Pozdrawiam i życzę weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hejo, hejo! :D
    Szybciutko przeczytałam rozdział i powiem szczerze, że podobał mi się bardziej od poprzedniego. Był bardziej lekki i przyjemniej się go czytało. ;) Nie żeby tamten był zły. ;D
    Dobrze, że Dorcas nie lubi Snape'a. xD Ja go nie znoszę i nie umiałabym przeżyć, gdyby nie utarła mu tego wielkiego nosa. xD
    Podobało mi się, iż James stanął w obronie Dorcas. :) I teraz mają razem karę... xd Ale chciał dobrze, prawda? ;)
    Coś czuję, że pewnie będzie tam jakaś dosyć istotna rozmowa dla fabuły, ale oczywiście mogę się mylić. ;)
    Nadrabianie rozdziałów ma swoje zalety. :D
    Pozdrawiam cieplutko! :D

    OdpowiedzUsuń