Istniejemy póki ktoś o nas pamięta - Meadowes and Black

1 grudnia 2016

Rozdział 1 "Zanim zrozumiem"


Syriusz

Budzę się, a głowa boli mnie niemiłosiernie.
Meadowes Meadowes Meadowes. Za każdym cholernym razem intrygujesz mnie. Nie mogę się Ciebie pozbyć z głowy, a uwierz mi próbuję. I to jak próbuję. Nigdy nie przeżyłem tak intensywnego pocałunku co w czerwcu pod koniec piątek klasy. Minęły dwa miesiące, a ja nie mogę zapomnieć. 
Nie chcę zapomnieć.
Twój widok w pociągu tylko mnie o tym utwierdził. Zamykam oczy. Widzę Ciebie. Słyszę Twój oddech i to z jaką pasją oddajesz mi swoje pocałunki. Nie musieliśmy nic więcej robić. Nie chciałem Cię wykorzystać jak inne. 
Ty byłaś inna. Zmieniłaś mnie.
Tylko dlaczego? Co Ty takiego w sobie masz? 
Wstaję i zakładam koszulę. Rozglądam się po dormitorium i widzę mojego najlepszego przyjaciela Jamesa, który śpi jak zabity i mruczy coś pod nosem w stylu Lily, moja ukochana Lily..
Uczucia.
Syriusz Black nie bawi się w uczucia.
Rozglądam się dalej i widzę łóżko Petera na którym leży Rose Wax. Wczoraj chciała dobrać mi się do spodni, ale wybiłem jej ten pomysł z głowy. Została z Peterem tylko po to by być blisko mnie. Albo moich spodni.
Jakie to przewidywalne..
Budzi się i widzę jak patrzy na moją gołą klatkę piersiową. Z jej ust wydobywa się westchnienie i dopiero teraz zauważam, że jest bez stanika. Patrzy na mnie podniecona i chętna. Podchodzę do niej, jednym ruchem ręki pokazuję jej drzwi i macham na pożegnanie. 
Z jej twarzy schodzi uśmiech. Fuka na mnie, a pod nosem mogę usłyszeć tylko wyzwiska takie jak cham i popieprzony skurwiel. Cóż, jestem przyzwyczajony. Czasem się zastanawiam co myślała Tiara Przydziału, kiedy umieszczała ją w Gryffindorze. Wstaje, ubiera się i mimo mojego karygodnego zachowania patrzy na mnie w oczekiwaniu. A potem wychodzi z huncwockiego dormitorium. Przeciągam się ospale, a moje myśli znów wędrują do jednej osoby. 
Dorcas Meadowes.
Usiadłem na łóżku Rogacza, który leniwie podnosił powieki.
– Siemasz Łapko – wyszczerzył zęby w przyjaznym geście i przeciągnął się. – Jak się spało? – Usiadł i zaczął szukać swoich okularów na szafce nocnej. 
– Znośnie Rogaś. Gdyby nie Rose, która co chwilę napierała na mnie z każdej strony nawet w nocy, to byłoby miło – rozwaliłem się na łóżku przyjaciela i włożyłem ręce pod głowę. – A Ty jak się bawiłeś? 
– Wiesz, z wami zawsze bawię się świetnie, ale ostatnio pomyślałem, że twarz dmuchanej lali, którą od was dostałem na ostatnie urodziny przerobię na twarz Lily.. – zawyłem ze śmiechu tak głośno, że chyba całe piętro mnie usłyszało - A właśnie, gdzie jest Rose? – spytał zakładając koszulkę.
– Wyrzuciłem ją.
– Tak po prostu?
– Tak po prostu.
– Skurwiel.
Uśmiechnąłem się i jeszcze raz przeciągnąłem się w łóżku kumpla. Najwyższa pora zacząć szykować się na śniadanie. Wstałem kiedy do naszego dormitorium wszedł nasz kochany Lunatyk. Lekko się uśmiechnął i rzucił mi do ręki tajemniczą fiolkę. 
Doskonale wiedziałem co się w niej znajduje, wyszczerzyłem się do niego, uniosłem kciuk w górę i jednym haustem przechyliłem lekarstwo na nieznośnego kaca, który towarzyszył mi od momentu obudzenia się. Grzecznie mu podziękowałem i poszedłem wziąć prysznic. Po pewnym czasie razem z Jamesem i Remusem poszliśmy do Wielkiej Sali, gdzie zapewne już Glizdogon obżerał się parówkami i jajecznicą. Przechodząc obok stołu zauważyłem ją. Śliczna jak zawsze, długie brązowe włosy opadały jej na ramiona, a tego samego koloru oczy świdrowały mnie wzrokiem kiedy przechodziłem obok. Zanim zdążyłem się odezwać mój kumpel wyręczył mnie.
– Evans, umówisz się ze mną? 
Doskonale znał odpowiedzieć i wiedział, że Ruda go nie znosi. Cholernie nie mogę go zrozumieć- czemu on nie odpuszcza? Było wiele więcej lasek, ładniejszych od Evans a on zawsze mówił tylko i wyłącznie o niej. Co w niej takiego jest? I w tym momencie zwróciłem uwagę na Meadowes. 
Cholera, cholera, cholera. A co jeśli i mnie zauroczy do tego stopnia, że nie odpuszczę? Trzeba to stłumić w zarodku.
– Potter, daj mi święty spokój. – Popatrzyła na niego tymi swoimi soczyście zielonymi oczami.
– Nie odpuszczę. – Mrugnął do niej porozumiewawczo, na co ta jak zwykle wywróciła oczami. Ja patrzyłem na brązowowłosą piękność, która dosłownie wywiercała we mnie spojrzenie. Uśmiechnąłem się do niej przelotnie nie spuszczając z niej wzroku. Widziałem po niej, że była zdezorientowana, cóż często onieśmielam kobiety, aczkolwiek po niej się tego nie spodziewałem. Potem razem z chłopakami ruszyliśmy do Petera, Franka Longbottoma i jego dziewczyny Alicji.
Czułem na sobie jej spojrzenie.
Dlaczego do jasnej cholery nie mogę sobie jej odpuścić? 
– Black mówię do Ciebie! – warknął James i dał mi kuksańca w ramię – O czym Ty do cholery ciągle tak myślisz? 
– Na pewno nie o tym jak katastrofalnie idzie Ci zaprosić Evans na randkę.. – Glizdogon parsknął mając pełną buzię jedzenia. Jak łatwo było mu czymś zaimponować.. Remus spojrzał na mnie tym swoim tatusiowym wzrokiem na co wywróciłem tylko oczami. Przecież wiedział, że mam rację. Zapewne przeklęta ruda istota nie umówi się z nim choćby i był ostatnim facetem na ziemi. 
– Ja przynajmniej się przyznaję się do tego, że ktoś mi się podoba. – Spiorunowałem go wzrokiem. Czasem zapominam jakim dobrym obserwatorem jest mój przyjaciel. On wiedział. Wiedział o kim tyle rozmyślam, a także wiedział, że się nigdy do tego nie przyznam. W wakacje kiedy przeprowadziłem się do niego to przez jakiś czas dzieliliśmy ze sobą pokój, dopóki państwo Potterowie nie zrobili mi własnego. Parę razy śniła mi się przeklęta Meadowes, której powtarzałem imię za każdym pieprzonym razem. Rogaty oczywiście musiał to usłyszeć i przez to co jakiś czas insynuuję jakieś brednie na mój i jej temat. 
– Chyba wczorajsza Ognista Ci zaszkodziła mój drogi przyjacielu, a teraz streszczaj się z tym żarciem. A i idę o zakład, że w tym roku Evans prędzej umówi się z gumochłonem niż z Tobą.
Jak ja umiem się pięknie wybronić. Rogacz chciał coś powiedzieć, ale widząc mój wzrok odpuścił. I dobrze. Nie potrzeba mi teraz żadnej rozmowy na tematy damsko-męskie. Zauważyłem też ciekawski wzrok Lunia. Całe szczęście mój drugi przyjaciel umie uszanować kogoś sprawy i nie będzie mnie pytał o nic dopóki sam mu się nie zwierzę. Nie to co ten okularnik, który nie dość, że nie odpuści to jeszcze będzie mnie bardziej wkurzał swoim zachowaniem. Napuszony łeb. Zaśmiałem się sam do siebie przypominając sobie kto wymyślił mu taką ksywkę. 
Lily Evans była typowym kujonem, a także najlepszą przyjaciółką Dorcas Meadowes. Tej Dorcas Meadowes. Zawsze widziałem je razem, były jak dwie papużki nierozłączki. Prawdę mówiąc jak ja i James. Często widziałem je też w towarzystwie Mary Macdonald i Marleny McKinnon.
Blondwłosa Mary była chyba najbardziej nieśmiałą dziewczyną jaką było mi dane poznać, idealnie pasowałaby do naszego Remusa, lecz przecież nie będę bawił się w jakąś swatkę. Mój przyjaciel to dorosły facet, który umie sam o sobie decydować. Chociaż prawda jest taka, że boi się związać z kimkolwiek. Myśli, że przez swój futerkowy problem jest skazany na samotne życie bez miłości. Ckliwe, ckliwe, ale jakie prawdziwe! Niby taki inteligentny, a wygaduje takie bzdety.
 
Za to Marlena McKinnon to jedna z tych dziewczyn, które umieją się świetnie bawić. Blondynka nadaje jak katarynka, uwielbia modę i to ona zawsze ciągnie na imprezy swoje przyjaciółki. Kiedyś się nawet z nią umówiłem, ale nic między nami nie zaiskrzyło. Chyba to co w niej najbardziej cenie i co mi się najbardziej podoba to to, że potrafi za swoimi przyjaciółmi wskoczyć w ogień. Identycznie jak ja. Zresztą teraz jako jedyna ma faceta, którego chyba naprawdę kocha.
A przynajmniej tak mi się wydaję, bo za bardzo to się na tym nie znam.
Angus Campbell to porządny koleś i świetny przyjaciel. Z naszego roku. Jest razem ze mną ścigającym w drużynie Gryfonów. Od lat przyjaźnimy się i większość czasu spędzamy razem. Jako jedyny prócz mnie, Jamesa i Petera wie o przypadłości Lunatyka. Jest też tak jak my - nielegalnym animagiem. Przemienia się w lisa.
Lena i Angus szczerze powiem, że naprawdę dobrze się razem uzupełniają. Chyba tyko on potrafi zapanować nad taką istotą jak sama Marlena McKinnon.
– Panowie, idziemy na zajęcia. 
Nasz Remus jak zawsze punktualny, szanowny prefekt i jeden z najlepszych uczniów na roku. Nasz ukochany dyrektor, profesor Dumbledore myślał, że Lunatyk dzięki temu będzie miał na mnie i Rogasia lepszy wpływ.
Jak bardzo się pomylił...
– Niech Ci będzie.
Wstaliśmy od stołu i ruszyliśmy do naszej klasy, pod którą stali już wszyscy i czekali na profesor McGonagall. W tłumie ujrzałem jej twarz. Była rozpromieniona, śmiała się z czegoś co opowiadała Lena, a reszta jej przyjaciółek wtórowała jej. Dlaczego ona się tak pięknie śmieje? Gdy patrzę jak się uśmiecha czuję nieopisane ciepło, które pożera każdą komórkę mojego ciała. Ta przeklęta dziewczyna hipnotyzuje mnie, budzi już dawno głęboko schowane uczucia. Zauważyła, że na nią spoglądam. Inna od razu spuściłaby wzrok zarumieniona, ale nie ona. 
Mam cholernie wrażenie, że robi to specjalnie. 
Nie ulega mi.
Prawdę mówiąc co się jej dziwić? Zapewne miałem więcej kobiet niż ona sama jest w stanie wymienić facetów z którymi się tylko całowała. Nigdy nie brałem pod uwagę uczuć, ani tego, że kiedyś mogę się zakochać. Jak to dziwnie brzmi..
Syriusz Black zakochany.
Bzdura. To zwykłe zauroczenie. Dziewczyna jest inna niż wszystkie laski z którymi kiedykolwiek spałem. I tyle. 
To dlaczego reaguję na nią całkowicie inaczej i chcę mieć ją tylko dla siebie? 
W dodatku nie R A Z...

Dorcas

Co w nim takiego jest? Nie mogę oderwać od niego wzroku. Pociąga mnie każdy pieprzony minimetr jego ciała. W dodatku TEN wzrok.. Kiedy patrzy na mnie czuję jakby widział każdy zakamarek mojej duszy. Przenika mnie do tego stopnia, że czuje się przed nim cała obnażona. Moje serce ledwo powstrzymuje się, żeby się na niego nie rzucić, ale mózg w skuteczny sposób wyperswadowuje mi ten pomysł. 
To przecież Black. Black nie bawi się w uczucia. 
To był przecież tylko zwykły pocałunek.
– Ziemia do Dorcas, znów wpatrujesz się w tego palanta?
– Lil przestań. To, że nie cierpisz Jamesa nie znaczy, że masz też nie cierpieć Syriusza. Moim zdaniem Black tylko udaje, że jest aroganckim dupkiem, ale w głębi duszy jest całkowicie inny. Tak samo jak Potter, Evans.
Znałam to spojrzenie Lily. Przygotowywała się na słowną wojnę z Marleną, która doskonale wiedziała, że wkroczyła na śliski grunt. Szczęście w nieszczęściu, kiedy Ruda miała coś powiedzieć to pojawiła się profesor McGonagall. Weszłyśmy do klasy i usiadłyśmy na naszych stałych miejscach. Wiedziałam co chce mi powiedzieć. Chce, żebym odpuściła sobie takiego faceta jak Black, który potrafi tylko łamać kobietą serca i nie pakuje się w związki długoterminowe. Przecież ja też nie pakuje się w takie związki.
Moje związki to ogólnie jedna wielka katastrofa. Są trudne, emocjonalne i szybko się rozpadają. Demony przeszłości nie pozwalają mi tworzyć długich i głębokich relacji.
Ale co ja takiego poradzę, że tak strasznie mnie do niego ciągnie? 
Może i jestem głupia i naiwna, ale ma dziwne wrażenie, że Lena mówi prawdę. Syriusz Black nie jest bezdusznym skurwielem, który nie liczy się z uczuciami innych. Widać to choćby po tym jak traktuje swoich przyjaciół i jak niesamowity ma kontakt z Jamesem, który jest dla niego jak brat. Papużki nierozłączki, jak ja i Lily, która w tym momencie schyliła się do mnie. 
– Nie chcę żebyś potem cierpiała – szepnęła mi przyjaciółka. Wiedziałam, że się martwi, bo podchodzę do wszystkiego emocjonalnie, a potem mam nauczkę i cierpię jak oszalała. Co z tego, że większość moich relacji rozpada się właśnie przeze mnie. Martwi się tym, że z Blackiem będzie tak samo, albo i gorzej. Cholera, przecież ona ma rację. Taki właśnie jest Black. Boi się uczuć i odsuwa je od siebie. Muszę go wyrzucić ze swojej głowy. Minęły już dwa miesiące, a to nie był przecież mój pierwszy pocałunek w życiu.
Więc d l a c z e g o nie mogę zapomnieć?
Rozmawiając z nim czułam się inaczej. Wydawało mi się, że on czuje się inaczej. Otworzył się przede mną w jakiś sposób. Czułam, że potrafi mi zaufać. Uświadomiłam sobie, że Syriusz Black nigdy publicznie nie pokazuje się z żadną dziewczyną.
Prawda jest taka, że jest niedostępny. Cholernie niedostępny.
Nasz flirt trwał parę miesięcy przed zakończeniem piątej klasy. Niewinne żarciki, przelotne spojrzenia i ten pocałunek. Pocałunek na ostatniej imprezie w Pokoju Wspólnym Gryfonów. Nie pamiętam dokładnie jak to się stało, że zostaliśmy tam sami, ani jak do tego doszło, że pozwoliłam mu się pocałować. Cholera, przecież doskonale wiem jak do tego doszło. Sama tego chciałam, a jedno jego spojrzenie wystarczyło bym oddała mu pocałunek bez najmniejszego oporu.
Syriusz Black był słodki. Był intrygujący. Tajemniczy i mroczny. 
Wiedziałam, że pod maską aroganta czai się jego prawdziwa twarz. Prawdziwa dusza, której nie chciał nikomu pokazać. 
Lekcja szybko się skończyła, a ja razem z dziewczynami wyszłyśmy z klasy. Nagle poczułam, że ktoś łapie mnie za ramię i odwraca w swoją stronę.
– Dorcas. 
Dźwięk jego głosu podziałał na mnie jak afrodyzjak. Patrzyłam na każdy detal jego idealnej twarzy. Czarne niesforne kosmyki opadały mu na czoło, kwadratowa szczęka na której usta wygięte były w uśmiechu i te szare oczy, które wypalały we mnie spojrzenie.
– Syriusz.
Moje przyjaciółki szybko ulotniły się i zostawili nas samych. Czułam na sobie zawistne spojrzenia innych dziewczyn, które widziały, że rozmawiam z bogiem seksu.
– Co u Ciebie?
Nie mogę przestać o Tobie myśleć Black.
– W porządku. A u Ciebie? 
– Nie odzywałaś się przez całe wakacje. 
– Ty też nie. 
Spuściłam wzrok. Dlaczego go to interesuje? Poza tym co takiego miałam mu niby napisać? 
Syriuszu nie mogę przestać o Tobie myśleć, jesteś tak gorący i podniecający, że mam ochotę rzucić się na Ciebie i nie wychodzić z sypialni przez najbliższy miesiąc.
Żałosne.
Nagle Black przybliżył się do mnie. Był blisko. Zdecydowanie za blisko. Wiedziałam, że chce coś powiedzieć. Zawsze kiedy przygotowywał się do czegoś, zamykał oczy i przegryzał wargę. 
Chciałam, żeby mnie pocałował.
– Muszę lecieć. Trzymaj się Meadowes.
Poszedł. Zostawił mnie na środku korytarza otępiałą zaistniałą sytuacją. Zostawił mnie wyczekującą. On wiedział jak na mnie działa. Wiedział. 
I poszedł.
Krótko zwięźle i na temat - od paru lat próbuję stworzyć jakąś ciekawą i alternatywną historię nie tylko o Dorcas i Syriuszu, ale i o reszcie Huncwotów, a także uwielbianej przeze mnie Lily Evans. Od paru miesięcy tworzę rozdziały, co nie jest najłatwiejsze. Sama się tego wszystkiego nie spodziewałam, ale udostępniam moje wypociny Wam, czytelnikom, by zobaczyć czy w ogóle brać się za to dalej. Pozdrawiam i zapraszam do komentowania! 

17 komentarzy:

  1. Szczerze uwielbiam opowiadania o Dorcas i Syriuszu, a rozdział? Pierwsza klasa ;) Oby tak dalej! Czekam z niecierpliwością na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, zależy mi na szczerych opiniach i mam nadzieję, że ta historia trafi w gusta czytelników!

      Usuń
    2. Jestem tego pewna, pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Chociaż nie przepadam za Dorcas i Syriuszem razem, pierwszy rozdział bardzo mnie zaciekawił. W trakcie czytania nie mogłam powstrzymać się od piśnięcia "KLAROLINE", kiedy zobaczyłam ten gif, haha! :D
    Mogłabyś informować mnie o nowych rozdziałach?
    Pozdrawiam i czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że dzięki temu zmieni Ci się pogląd co do Dorcas i Syriusza! A "Klaroline" to najlepsze co mogło być w TVD tym bardziej, że całkiem szczerze mówiąc postać Caroline lekko mnie irytuje! A rozdziałach jak najbardziej będę powiadamiać, dziękuje za miłe słowa! :)

      Usuń
  3. Zapraszałaś więc jestem i muszę przyznać, że blog jest świetny. Dawno nie spotkałam się z tak fajną historią o Huncwotach, a pairing Dorcas-Syriusz jest moim ulubionym.
    Rozdział cudowny. Podoba mi się jak piszesz - nie pokazujesz Syriusza jako podrywacza, ale nie jako gówniarza, który myśli tylko, którą tu znowu zaliczyć. Podoba mi się sposób w jaki opisujesz jego uczucia. Świetnie. Ciekawa jestem jak potoczy się tak historia i jaki będzie w niej wątek poza skrywaną miłością Syriusza do Dorcas i Dorcas do Syriusza.
    Pozdrawiam i czekam na kolejny!
    ~Dor
    PS. Zapraszam do mnie na rozdział 17 http://odzyskac-wlasne-zycie.blogspot.com/2016/12/rozdzia-17-czasem-przeszosc-jest.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie taki był mój zamysł, chciałam ich oboju przedstawić w trochę innej wersji niż jako "szkolna miłostka". Mam nadzieję, że dalsze losy też Ci się spodobają, a ja raz dwa biorę się za czytanie nowego rozdziału! :)

      Usuń
  4. NICE, very Nice. Podoba mi sie pisanie z dwóch perspektyw. Zapowiada się dobry romans. I tyle gifów *_* fajnie sie czyta jak są gify. Zupełnie tak samo wyobrazam sobie i Syriusza ;) Czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, na pomysł z gifami wpadłam całkowicie spontanicznie, ale właśnie moim zdaniem też fajne uzupełniają całą historię! Pozdrawiam! :)

      Usuń
  5. Fajnie się zapowiada. Bardzo podobają mi się wstawki z gifów. Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Oby dalsze rozdziały też trafiły w gusta! :)

      Usuń
  6. Zapraszałaś, to wpadłam.
    Z początku przeszkadzały mi gify, ale potem już się przyzwyczaiłam. Pierwszy raz spotkałam takie opowiadanie i może dlatego tak było. Główni bohaterowie mają fajne charakterki, zobaczymy co z tego wyniknie :)
    Zapowiada się ciekawie. Obserwuję, żeby zobaczyć, co dalej :)
    Powodzenia w tworzeniu!
    SBlackLady

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ogromną nadzieję, że przyzwyczaisz się do gifów, ponieważ będzie ich tutaj całkiem sporo! Dziękuję bardzo za miłe słowa, obym nie zawiodła, pozdrawiam! :)

      Usuń
  7. Powiem szczerze, że jak na moje to za dużo gifów. Zupełnie nie widzę potrzeby wrzucania tylu obrazków do opowiadania. Tu ważna jest treść. Nie mam nic do jakiegoś zdjęcia czy gifa np na początku czy na końcu opowiadania, ale w tekście mówię temu stanowcze nie!
    Masz błędy w dialogach - taka głupotka, którą niemal każdy popełnia na początku, więc się nie przejmuj, po prostu trochę o tym poczytaj i będzie ok. Przecinków się nie czepię, bo się na tym nie znam. Natomiast "Spuściłam wzrok" mogłaś dodać do poprzedniego akapitu i umieścić po myślniku.
    Inna sprawa, że zupełnie nie wiem jak skomentować treść. Czytając ją zupełnie nie wiedziałam o co chodzi bo padło dużo imion lub nazwisk, a ja nie wiedziałam o kim mowa. Myślę, że pisząc opowiadanie o HP sądziłaś, że wpadną tu tylko te osoby co znają się na rzeczy. A co gdy zajrzy tutaj ktoś nowy? Sądzisz, że zrozumie kto jest kim i jaką odgrywa role? Ten ktoś podobnie jak ja pogubi się już na początku, nawet nie będzie wiedział co to Gryffindor, bo ja nie wiem, bo niby skąd mam to wiedzieć jeśli nie oglądałam filmów ani nie czytałam książek o HP?

    W wolnej chwili, jeśli masz ochotę, zapraszam do mnie:
    „Się nie zdarza taka miłość...”
    „Prawdziwa Legenda”
    „Samotna Królewna”
    „Na kartkach pamiętnika...”
    „Zostaw uchylone...”
    „Polecam co przeczytałam” – recenzje
    „Taka Miłość, czyli moja twórczość” – blog autorski

    OdpowiedzUsuń
  8. Oboje przepadli ;) Jestem tylko ciekawa, kto pierwszy ulegnie i przyzna się do swoich uczuć?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczęłam czytać twój blog wchodząc przez link, który był w jednym z rozdziałów.
    Od razu widać, że fanka nie tylko HP,ale również TVD.
    Póki co zapowiada się fajnie. :)
    A.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej, hej! :D
    Na Twojego bloga weszłam już wcześniej, ale nie mogłam się zebrać, żeby coś przeczytać, toteż dzisiaj w końcu nadszedł dzień i zaczynam wertować rozdziały twojego opowiadanie. :D
    Dobrze, więc zacznę od tego, że uwielbiam opowiadania w czasach Huncwotów, więc już masz u mnie plusa. :)
    Podoba mi się, jak przedstawiasz emocje, chociaż momentami wydawało mi się to troszeczkę przesadzone. Może mi się tylko wydawało... :P Ale generalnie spoko.
    Fajnie przedstawiłaś sytuację między Syriuszem a Dorcas. Mamy mniej więcej przedstawienie sytuacji, co się wydarzyło pomiędzy nimi. :)
    Troszkę przeszkadzały mi gify - będę szczera, nie podobają mi się. :P Wolę po prostu wyobrażać sobie sama niektóre sytuacje... ;)
    I, jak prawie u każdego, przyczepię się do błędów - parę ortograficznych i trochę więcej interpunkcyjnych, ale nie ma tego w zatrważającej ilości. ;) Uwierz mi, czytałam opowiadania, gdzie tego było od groma. :P
    To chyba tyle. :)
    Pozdrawiam i weny życzę! :D

    OdpowiedzUsuń