Istniejemy póki ktoś o nas pamięta - Meadowes and Black

25 lipca 2017

Rozdział 24 "Zachłysnąć się Tobą"


Dorcas

            Nie spałam całą noc. Przewracałam się co chwila w łóżku zastanawiając się nad sobą i nad tym co zrobić, co powiedzieć. Bałam się rozmowy z Syriuszem jak cholera. Tym bardziej, że wiedziałam, że on będzie po prostu wściekły.
            - Dasz radę, kochana – powiedziała mi Lily, gdy wychodziłam wieczorem z dormitorium. Serce tak mocno mi waliło, jakby miało wyrwać się z piersi. 
            Calutki dzień wzajemnie omijaliśmy się. Nie wiem czy Syriusz czegoś się domyślał, czy może po prostu dawał mi czas i grał na zwłokę. Postanowiłam sama wziąć sprawy w swoje ręce i to załatwić, bo wiedziałam, że im dłużej to odwlekam tym później będzie jeszcze gorzej. Drżącą dłonią zapukałam do drzwi Huncwotów, a po chwili w progu pojawił się Remus.
            - Hej, jest Syriusz? – zapytałam łamiącym się głosem.
            - Wyszedł jakiś czas temu – odpowiedział. – Dorcas, wszystko dobrze? – Przyglądał mi się badawczym wzrokiem.
            - Tak, muszę z nim po prostu porozmawiać. – Dałam mu do zrozumienia, że nie mam ochoty na dalsze odpowiadanie na pytania.
            - Jak tylko się zjawi to powiem, że go szukasz. – Uśmiechnął się, a ja widziałam w jego oczach pewnego rodzaju.. współczucie? Coś się nie zgadzało. Pokiwałam głową, pożegnałam się i wyszłam z Pokoju Wspólnego na poszukiwanie Blacka. Zastanawiałam się gdzie mógłby pójść, aby być sam.
Pokój Życzeń.
            Pokój o którym wiedzą tylko nieliczni w tej szkole, a żeby nie oszukać prawie nikt. Syriusz i James odkryli go zupełnie przypadkowo, gdy uciekali przed Filchem, który chciał ukarać ich szlabanem za kolejny numer. Od tego czasu o tym miejscu wie tylko malutkie grono naszej paczki.
            Szłam korytarzem, a wyrzuty sumienia znów pożerały mnie od środka. Naprawdę nie wiedziałam co mu powiem i jak to zrobię. Jednak najbardziej boje się jego reakcji i jego wzroku.. na mnie. Milion razy powtarzał mi, że między mną a Regulusem dzieje się coś więcej. Nigdy mu nie wierzyłam i równie mocno zaprzeczałam temu. Teraz już nie ma sensu, bo naprawdę zależy mi na Regulusie, ale na Syriuszu bardziej.
            Zawsze będzie mi na nim zależeć bardziej. Nieważne co się stanie.
            Mimo to chcę pomóc Regowi. Z pomocą Syriusza, albo nie.
            Doszłam na siódme piętro do ściany i przeszłam obok niej trzy razy. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam drzwi. Wzięłam głęboki oddech i weszłam. Oczom ukazał mi się przytulny, mały salonik z kominkiem, paroma świecami i ogromnym łóżkiem z baldachimem na środku. Czarnowłosy nie usłyszał mojego wejścia, leżał i wpatrywał się w ogień.
            - Syriusz – powiedziałam, a w kącikach oczu poczułam łzy. Podeszłam do fotela i usiadłam na nim. Chłopak od razu wstał, usiadł na fotelu naprzeciwko i spojrzał na mnie zaskoczony. Myślał, że go nie znajdę?
            - Dorcas. – Wpatrywał się we mnie intensywnie, a przez to mogłam zauważyć jego przygnębienie na twarzy i smutek. Przełknęłam ślinę, ale zanim zdąrzyłam się odezwać to czarnowłosy uprzedził mnie. – Nie jestem dla Ciebie odpowiedni.
            - Mówisz do mnie to samo co rok temu, gdy zaczęliśmy być ze sobą – szepnęłam, a łzy zaczęły lecieć mi po policzkach.
            - Nic się nie zmieniło. – Złapał się za głowę. – Wczoraj się upiłem. Bardzo. Odprowadzałem jakąś dziewczynę i pocałowała mnie, na początku oddałem pocałunek, ale..
            - Regulus mnie pocałował.
            Powiedzieliśmy w tym samym momencie.
            Nie mam pojęcia które z nas miało większe oczy. Moje gdyby mogły wyszłyby z orbit. Odprowadziłem jakąś dziewczynę i pocałowała mnie?! Odprowadziłem..?! Siedzieliśmy bez ruchu i przetwarzaliśmy informacje, które sobie wyjawiliśmy. Byłam zła, byłam wściekła, ale w głębi serca zdawałam sobie sprawę z tego, że nie jestem święta i że to też moja wina. 
            - Nie potrafimy ze sobą być. Ranimy się krok w krok – szepnęłam. Zaczęłam szlochać i schowałam twarz w dłoniach.
            Przecież nie umiem bez niego żyć.
            - Opowiedz mi wszystko, od początku – poprosił. Jego reakcja mocno mnie zaskoczyła, ale nie powinnam być zdziwiona. On na sumieniu wcale nie miał mniej.
            Opowiedziałam mu ze szczegółami wszystko, ale to wszystko na temat Rega. Nasze początki, późniejszą przyjaźń, Mroczny Znak, jego „brak wyboru”. Syriusz ani razu mi nie przerwał tylko słuchał uważnie. Gdy skończyłam, odważyłam się i podniosłam na niego wzrok.
            - Dlaczego odprowadzałeś jakąś dziewczynę?
            Opowiedział mi ze szczegółami wszystko, co oczywiście sam pamiętał. O jego złości na mnie i moje zachowanie, o okłamywanie jego na temat moich prawdziwych uczuć do Regulusa, o interwencji Rose. Słuchałam nie spuszczając z niego wzroku. Po skończonej opowieści podniósł na mnie wzrok. Nie wiem jak długo się w siebie wpatrywaliśmy, ale wiedziałam jedno.
            Musimy się rozstać.
            Sama myśl o tym zabijała mnie od środka. Myśl o życiu bez Syriusza była absurdem. Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że można tak mocno kogoś kochać. Tak mocno, pewnie, ponad wszystko.
            A mimo to nie potrafimy być razem nie raniąc się.
            - Nie chce się z Tobą rozstawać – powiedziałam.
            - Ja z Tobą też nie – odpowiedział, a w jego oczach dostrzegłam najprawdziwsze łzy.
            - Ale musimy.
            - Musimy.
            Podszedł do mnie i wyciągnął rękę. Zapłakana ujęłam ją, a jego dotyk podziałał na mnie jak lek na całe zło. Zapach odurzał mnie od stóp do głów, a jego oczy, jego piękne, szare tak smutne oczy wpatrywały się we mnie.
            Z miłością.

Syriusz

            Wpatrywałem się w jej oczy, a w środku szalała we mnie burza. W końcu dowiedziałem się prawdy, którą chciałem wiedzieć od dawna, ale nie wcale mi to nie pomogło. Jeszcze bardziej pokomplikowało moje uczucia. Objąłem ją i pozwoliłem, by jej głowa spoczywała na moim ramieniu.
            - Kochasz go? – zapytałem nie wypuszczając brązowowłosej z objęć.
            - Nie – odpowiedziała szczerze. – Zależy mi na nim, ale go nie kocham. Kocham Ciebie. Zawsze będziesz tylko Ty. – Poczułem jak koszulka robi mi się mokra od łez Dorcas. I moich łez.
            Syriusz Black, nieustępliwa i nieczuła szowinistyczna świnia p ł a c z e. To jakiś absurd. Tak cholernie mocno ją kocham. Mam ochotę pieprzyć cały świat i po prostu być z nią, ale dopóki sami nie zrozumiemy siebie to nasz związek nie ma szans na dłuższe przetrwanie i mimo mego strachu przed poważnymi zobowiązaniami to wiedziałem jedno.
            Dorcas Meadowes to jedyna kobieta z którą pragnę spędzić resztę życia. I basta.
            - Zróbmy sobie przerwę. Podobno jeżeli ktoś jest sobie przeznaczony to choćby i świat się walił to dwójka tych osób zawsze ze sobą będzie. Nieważne gdzie, nieważne jak. Miłość – wyjaśniła brązowowłosa i spojrzała mi w oczy. – A ja wierzę, że nam się uda. Jak nie teraz to kiedyś.
            - Choćby i świat się walił, a świt miał jutro nie nastać to zawsze będę Cię kochał. Zawsze. – Wpiłem się zachłannie w jej usta, a dziewczyna od razu oddała mi pocałunek. Ona była moja i zawsze będzie moja. Jej ciało i dusza. 
            Wylądowaliśmy na łóżku. Nasze ciała były wzajemnie spragnione, potrzebujące. Tej nocy kochaliśmy się tak, jakby jutra miało nie być. Każdy dotyk wydawał się tym ostatnim, a ja wiedziałem. Wiedziałem, że gdy jutro nadejdzie wszystko się zmieni. I nie chciałem tego. Cholera jasna, jak ja tego nie chciałem.
            Chciałem zostać z nią na zawsze, tutaj w tym łóżku w Pokoju Życzeń. Bez zmartwień, obowiązków. Bez niczego.
            Tylko ja i ona.
            Rano oboje wróciliśmy do swoich sypialni. Nie odzywaliśmy się do siebie słowem, jakby ostatnia noc była naszą pożegnalną, gdzie wszystko było dobrze. Wszedłem do dormitorium i od razu napotkałem wzrok chłopaków. Widząc mnie w takim stanie James od razu podszedł do mnie i objął po bratersku. Odwzajemniłem uścisk, a za chwilę podszedł Remus z Angusem i Peterem. 
             - Walić zajęcia – zaproponował Rogacz i zaczął szukać butelki Ognistej.
            - Rogacz, w porządku. Pójdę się tylko wykąpać i możemy ruszać – odpowiedziałem szczerze. Wiedziałem, że picie mi nie pomoże. Tym bardziej, że po ostatnim dostałem ogromną nauczkę.
            - Jesteś pewny? – zapytał Angus.
            - Tak. Zaraz wracam. – Poklepałem go po plecach i poszedłem się wykąpać. Zdejmując ubrania ciągle czułem zapach brązowowłosej na sobie. Czułem jej dłonie jak błądzą po moim ciele, jej pocałunki, jej lśniące i pachnące włosy.
            Jak mam się nauczyć bez niej żyć?
            A co gorsza jak mam się zachowywać w stosunku do niej przy wszystkich? Westchnąłem głośno i odkręciłem kran. Ciepła woda spływała po mnie strumieniami, a ja stałem i rozmyślałem nad wszystkim. Gdy wyszedłem przyjaciele nadal na mnie czekali. Widziałem pytający wzrok Angusa.
            - Tak będzie lepiej – wyjaśniłem. – Będąc ze sobą tylko się ranimy.
            - Potrafisz żyć.. bez niej? – zapytał cicho James.
            - To się okaże – wyznałem szczerze i razem ruszyliśmy na śniadanie.
            Usiedliśmy przy stole, ale żaden z nas się nie odzywał jak mieliśmy to w zwyczaju. Nie żartowaliśmy, nie śmieliśmy się. Jakbyśmy mieli żałobę.
            Ja miałem.
            Drzwi do Wielkiej Sali się otworzyły, a ja dostrzegłem Lily i Marlenę. Bez Dorcas. Podeszły do nas, a rudowłosa przelotnie uśmiechnęła się do mnie.
            - Gdzie Dorcas? – zapytał Peter z pełną buzią.
            - Chyba się przeziębiła. Will z nią został – powiedziała Marelna niepewnie, a ja doskonale wiedziałem, że to kłamstwo.
            Dorcas cierpi. Tak jak ja.
            Idąc na lekcję odłączyłem się od chłopaków i poszedłem do łazienki. Oparłem się o umywalkę i westchnąłem głośno. Jest dużo gorzej niż ostatnio. Wtedy brązowowłosa powiedziała, że mnie nie kocha, a ja myślałem, że naprawdę tak jest. Momentalnie zacząłem miłość przemieniać w nienawiść.
            Teraz jest inaczej. Oboje się kochamy.
            Usłyszałem, że ktoś wchodzi do środka. Nie podniosłem wzroku, wpatrywałem się w spływającą wodę z kranu. Poczułem jak ktoś odwraca mnie w swoją stronę.
            - Syriuszu.. – zaczął Remus i położył mi dłonie na barkach. – Musiałem nauczyć się żyć bez Mary, którą naprawdę bardzo kochałem, ale Ty i Dorcas tą decyzją wzajemnie pozbawiacie się szczęścia – wyjaśnił patrząc mi w oczy.
            - Lunatyku, ja i Dorcas to dwie najbardziej skomplikowane osoby jakie prawdopodobnie chodzą po tym świecie.
            - I dlatego jesteście sobie przeznaczeni.
            Przeznaczeni.
            Potrafię żyć bez niej? Czy ona potrafi żyć beze mnie? Może to co robimy jest całkowicie bez sensu? Może powinniśmy być ze sobą. Dostaliśmy nauczkę. To co teraz się z nami dzieje jest niedopisania. Ból przenika przez każdą komórkę w moim ciele. Nie myślę o nikim innym. Nie potrafię myśleć o nikim innym.
            Jest tylko ona.

Wybaczcie kochani za długie przestoje w rozdziałach - ostatnio naprawdę mam tutaj jakiś zastój.. Wiem jak chciałabym, żeby ta historia wyglądała dlatego też nie chcę wstawiać nic na siłę, lecz wtedy kiedy uważam, że to się nada. Tak więc dla wytrwałych - bardzo dziękuję, że jesteście nadal ze mną! Pozdrawiam!

10 komentarzy:

  1. Będziemy czekać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to mi się podoba <3
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Cudowne jest to,że dodajesz rozdziały (nie jak niektórzy... którzy w ogóle nie dodają) (Dziękuję xd)
    Kocham Twoją historie ��������
    Kocham HP (Huncwotów) a tym bardziej (Dorcas i Syriusza) ������ Najlepsze jest to,że mogę czytać o mojej ulubionej parze i patrzeć na gify i zdjęcia z mojego ulubionego serialu (Pamiętniki wampirów ����)
    Czekam niecierpliwie na next!
    Boże,chcę Dorcas i Syriusza tak razem ������
    Niech wrócą to siebie! �� Bo kto inny jak nie oni (?) xD ����
    Życzę wenki! ��������

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorka,że takie znaczki,ale miały być serduszka.. (xD)
      Szkoda,że nie wyszło... :(

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za miłe słowa! Będę starała się jak mogę, by sprostać oczekiwaniom!
      Pozdrawiam <3

      Usuń
  3. Popłakałam się! Normalnie ryczę jak głupia! To było takie... nie, nie wzruszające. Smutne. Myślę, że Remus ma rację. Owszem, popełnili mnóstwo błędów, ale powinni jakoś nad nimi razem popracować. Rozstając się skazują się nawzajem na jeszcze większe cierpienie. Mam nadzieję, że się pogodzą, bo widać, że oboje bardzo to przeżywają. A kto wie ile czasu im razem pozostało... no, ale nie będę aż tak wybiegać w przyszłość. Pozdrawiam, życzę mnóstwo weny i ze zniecierpliwieniem czekam na kolejny ~Dorcas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz! Cieszę się, że udało mi się przekazać emocje Syriusza i Dorcas, które są.. nieokiełznane. Po prostu.
      Pozdrawiam <3

      Usuń
  4. Oni już powinni być na tyle dorośli, by wiedzieć, że nie MUSZĄ się rozstawać, jeśli obydwoje tego nie chcą. Powinni robić to, co daje im szczęście. Wybaczyć, zapomnieć i pracować nad sobą samym i związkiem. Syriusza nie usprawiedliwia to, że był pijany, ale jego winę uważam za mniejszą - w końcu jemu kompletnie nie zależy na tamtej drugiej. Czekam na kolejne wpisy i pozdrawiam! Zostawiam też link do naszej nowości, jak kiedyś prosiłaś ;)
    Drama

    http://qwertzxcvb.blog.pl/11-dorcas-zdrajczyni/

    OdpowiedzUsuń
  5. Oo mój komentarz nie został dodany. Buuu. Jak Syriusz mógł. i nie ważne że był pijany.
    Serce mi pękało jak to czytałam. Uwielbiam to opowiadanie.
    Przepraszam że długo mnie nie było.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja dalej płaczę... Dlaczego ten rozdział był taki smutny? Nie mogę uwierzyć w to, że się rozstali. To jest dla mnie totalnym szokiem. Spodziewałam się jakiejś kłótni, rzucania zaklęciami, czegokolwiek, ale nie tego... Jest mi strasznie przykro, no ale nic... Idę czytać dalej.
    Pozdrawiam,
    Lilith 💜

    OdpowiedzUsuń